poniedziałek, 24 sierpnia 2026

Wir

    Usiadłem na niewielkim pagórku, by jeszcze raz nasycić się widokiem Równiny Odpoczynku. Chcę do pełna zatankować spokój miejsca, w którym nic nie muszę i zabrać go ze sobą w kolejne miesiące. Gdzieś głęboko rodzi się już napięcie. Wiem, że jutro równina rozstąpi się i po pochylni zjadę w samo Serce Wiru.



    To zabawne, ja wielu uważa, że wiedzą, czym jest Serce Wiru. Stoją z daleka, wysoko na bezpiecznym brzegu leja i uważają, że rozumieją to, co jest na dnie, co napędza cały Wir, próbuje czynić go przyjaznym dla Adeptów, którzy zazwyczaj wbrew własnej woli zostaną do niego wrzuceni za kilka dni. Obserwatorzy sądzą, że nie ma nic trudnego w prowadzeniu Adeptów przez kręte ścieżki Wiru. 
    Tymczasem Serce Wiru rozumie tylko ten, kto zdecydował się je odwiedzić, kto chwycił kaganek, kto zdecydował, że pomoże Adeptom. Jutro wpadniemy na dno Wiru i będziemy się go uczyć od nowa. Tak, od nowa, bo Wir zawsze jest inny. Wiem to. Wchodzę tu po raz 27. Do nowego Wiru. "Masz doświadczenie!", "Wiesz, jak to się je!", "Po tylu latach podołasz z palcem w bucie!" - tak logika podpowiada Obserwatorom.
    Jednak każdy z Wirów był inny. Dlaczego? No cóż wbrew temu, co powszechnie się uważa, Mistrzowie mają tylko niewielki wpływ na jego kształt, zawiłości i chaos. Oni wiedzą, że potrafi on budować i niszczyć, anihilować i stwarzać, rozwijać i zabijać, ale nie tworzą jego natury. Co rok bazując na swoim doświadczeniu, odporności, zaangażowaniu uczą się go od nowa. Oni pierwsi w Sercu Wiru, by potem prowadzić Adeptów.
    Czy wracają tu chętnie? Nie. Jest nas coraz mniej. Wielu po doświadczeniu pierwszych Wirów, nie wraca. Są i tacy, którzy opuszczają swój pierwszy Wir, zanim na dobre się rozkręci. Jak wielu z nas powie jutro w Sercu Wiru "Nie chcę tu być"? Jak wielu wejdzie tu z poczuciem, że Twórcy Wiru o nich nie dbają, nie szanują ich? Jak wielu poczuje się niewolnikami Adeptów i tych, którzy powierzyli ich Wirowi? Jak wielu wchodzi bez poczucia sensu?
    Zadaniem Mistrza jest poznać Wir na tyle, by móc udzielić wskazówek Adeptom. Każdy Mistrz musi znaleźć swoją ścieżkę pośród gęstej sieci Zasad, przysyłanych wciąż przez Twórców. Musi szukać odpowiedniego traktu, którym dadzą radę przejść Adepci. Nie powinien jednak wybierać ścieżki zbyt łatwej, bo wówczas Dar Wiru dla Adeptów będzie zbyt ubogi. Całe to szaleństwo ma sens tylko wtedy, gdy po ustaniu Wiru Adept zostaje z bogactwem, które pozwoli mu budować dobry świat. Dobry dla  niego i dla innych.
    Jutro wejdę do Wiru. Znowu. Wiatry pustyni przyniosły już wieści o nowych zasadach Twórców, o kolejnej konfiguracji busoli. Mądrość Mistrzów nie lubi tych ciągłych zmian. Bronimy się przed nimi. Pewnie nie zawsze słusznie. Czasem żal przesłania nam wartość zmian. Nas, którzy muszą się zmienić pierwsi. Twórcy sądzą, że wystarczy zmienić mechanizm Wiru. Zapominają, że po jego ścieżkach prowadzą ci, którzy weszli w jego Serce. Mądrość Mistrzów uczy, że tak naprawdę nie jest ważne jak szaleje Wir. Ważne jest tylko to, jak ja się w nim zachowam. 
    Czy pozostanę wierny sobie? Czy ochronię płomyk kaganka? Czy pomogę innym Mistrzom? Czy wytrwam do końca tego Wiru? Czy żal mnie złamie? Czy Adepci mnie posłuchają? Czy krzyki Obserwatorów pozbawią mnie siły i pewności?...
    Nie wiem. Jest tylko jeden sposób, by znaleźć odpowiedzi - jutro zsunę się do Serca Wiru. 
      

niedziela, 15 lutego 2026

Technologiczna społeczność

 


Jak to się stało? Jak to możliwe? Że ja?

Od kilku dni zastanawiam się na tym. Wpisanie na honorową „Listę 100” osób, które w znaczący sposób przyczyniły się do rozwoju umiejętności cyfrowych w Polsce to zwieńczenie pewnej drogi. Oznacza, że już trzykrotnie zostałem nominowany i Kapituła zdecydowała o wpisaniu mojego nazwiska na "zwykłą" Listę 100 w latach 2022-24.

Pamiętam maila, który informował o nominacji w 2022 roku. Ucieszyłem się, ale byłem pewien, że nie zostanę wpisany na listę. Dlaczego niby miałbym? Wielu ludzi w tym kraju robi znacznie więcej dla rozwoju umiejętności cyfrowych. 

 Dzisiaj, kiedy patrzę wstecz, widzę, że moja opowieść jest tak naprawdę o ludziach, których spotkałem. Owszem te spotkania były i są wokół technologii, ale są od niej ważniejsze. Odkrywam, że do wielu działań motywuje mnie właśnie społeczność.

Zaczęło się od Wiosny Edukacji, w której wcale nie chodziło o technologię, tylko o realną oddolną zmianę w edukacji. Gdyby Ewa Radanowicz nie "wyhaczyła" mnie w sieci i nie zaprosiła do współdziałania, zapewne dzisiejsza etykieta nie byłaby moim udziałem. To w Wiośnie Edukacji poznałem administratorki grupy "Zostań Ekspertem Microsoftu" i za ich namową dołączyłem do społeczności Microsoft Innovative Educator Expert. Bo ja oczywiście myślałem, że to nie dla mnie, że po angielsku to nie dam rady itp. MIEE jestem do dzisiaj i co roku odnawiam swój akces.

Potem w pandemii pojawiła się społeczność Wakelet Polska. To były szalone czasy szukania rozwiązań na edukację zdalną, które sprzyjały tworzeniu sieci współpracy nauczycieli. Takich realnych, choć nie sformalizowanych. Zaangażowałem się we współpracę z administratorkami Agnieszką Halicką, Moniką Khan i Dorotą Walczuk oraz innymi ambasadorami marki Wakelet. Propagowaliśmy tę platformę organizując webinary, konferencje. Skupiliśmy się wokół narzędzia, ale ważniejsza była prawdziwa, zaangażowana społeczność. Misbah Gedal z Wakelet twierdzi, że jest ona wyjątkowa w skali światowej.

Agnieszka pociągnęła nas dalej, zaprosiła do współpracy w tworzeniu edukacyjnej społeczności Canva w Polsce. Znów przy okazji promowania narzędzia nawiązały się nowe i wzmocniły dotychczasowe eduprzyjaźnie. Z Agnieszką i Aką Chodacką zainicjowaliśmy projekt "Canva na cały rok szkolny", który w tym roku doczekał się kolejnej edycji. Po kilkunastu miesiącach przekazaliśmy stery społeczności pracownikom Canva z community managerką Olgą Koenig na czele. Naszą przygodę kontynuujemy kolejny rok w randze Canvassadorów.

Piszę o tym po pierwsze dlatego, że jestem wdzięczny tym, którzy mnie wciągają w kolejne działania. Nie jestem zbyt dobry w odmawianiu, ale jak widać dobrze na tym wychodzę. ;) Chcę także podzielić się moim przesłaniem - technologia ma sens tylko wtedy, gdy służy człowiekowi, gdy wspiera rozwój relacji międzyludzkich. Jeśli o tym nie zapomnimy, AI nigdy realnie nam nie zagrozi. 

Na koniec zapraszam do wspólnej podróży. Choć po raz ostatni zostałem wpisany na Listę 100, to nie zamierzam rezygnować ze współpracy z ludźmi, których poznałem w mojej technologicznej podróży. To kilka miejsc, gdzie można mnie znaleźć i z innymi rozwijać swoje kompetencje cyfrowe.

Canva Edu PL - grupa FB dla edukatorów poszukujących inspiracji w tym metodycznych do zastosowania platformy Canva w szkole

Ogólnopolski projekt "Canva na cały rok szkolny" - informacje o projekcie dla szkół.

Wakelet Polska - grupa na FB poświęcona platformie Wakelet.




czwartek, 21 listopada 2024

Witraż

 

Obraz wygenerowany przy pomocy narzędzi AI na platformie Canva.com


Witraż 

 Patrzę na witraż życia

Z dokładnością upierdliwego pięćdziesięciolatka.

Tylko ja dostrzegam go w takiej postaci.

Jestem jego twórcą

Największym krytykiem

I najzagorzalszym fanem.


Inni dostrzegają tylko fragmenty…

Czasem się zachwycą, docenią…

Innym razem zdziwią, skrytykują…

Bo za prostacki,

Bo za dziwny,

Bo… (ludzie tak mają)


Zbierałem szkiełka pół wieku.

Przyglądałem się,

Szlifowałem.

Dopasowywałem, 

Zmieniałem…


Teraz patrzę na nie z pokorą.

Przed oczami przesuwają się imiona tych,

Których znałem, a nie było im dane skosztować tej połowy…

Wiem też, że tylko nielicznym przedstawicielom naszego gatunku

Dane jest poczuć smak całości.


Przyglądam się z wdzięczną radością.

Sporo tu różnych barw miłości i dobra,

Które po prostu dostałem od wielu ludzi,

Który byli przy mnie kiedyś, są nadal lub dopiero się pojawili.

Są też Ci, którzy mnie zranili, zawiedli…

I Ci, których ja skrzywdziłem.

Nie chcę ich wyrzucać, bo bez nich obraz stałby się fałszem.


Wiecie, ten witraż jest piękny,

Kiedy przebija przez niego światło.

W ciemności przestaje istnieć…

Znam tę ciemność – cień wielkiego czarnego psa.

Znam też ratunek, dzięki miłości,

Która miała być żartem, a stała się daleką podróżą…


Jest kruchy – wciąż składam go do kupy,

By kiedyś rozsypał się wraz ze mną…

Ale to dobry witraż

- pokazuje człowieka,

Którym jestem.



wtorek, 17 stycznia 2023

#cierpliwość

 - Źle mi się pracuje z 8c! - wyrzucił z siebie młody belfer.

- Dlaczego? - pyknął w fajeczkę jego starszy kolega.

- Nie potrafię ich zrozumieć! - stwierdził z żalem.

- Dlaczego? - spokojnie zapytał doświadczony nauczyciel i łagodnie spojrzał w oczy młodszemu.

- Trudno do nich dotrzeć. Czuję się nieszanowany. Analizowałem wielokrotnie, co mogę zrobić inaczej, czym ich zachęcić. Próbowałem. Nie mam już pomysłu. Jestem zniechęcony. Co robić? - skulił się w sobie adept sztuki pedagogicznej.

- Siej dalej... - odpowiedział mistrz i zadumał się.

- ...i zaakceptuj, że wykiełkuje na tyle późno, że Ty owoców nie zobaczysz... - dodał po chwili, wypuszczając wielką chmurę dymu pachnącego mądrością.




czwartek, 13 października 2022

Znowu DEN*

 

Kochana Edukacjo Narodowa,


W dniu Twojego święta życzę Ci:


a) uczniów:

- wyspanych,

- ciekawych świata,

- uśmiechniętych,

- znających swoje mocne strony,

- zrelaksowanych,

- uważnych,

- samodzielnych,

- odpowiedzialnych,

- współpracujących,

- kreatywnych,

- mogących liczyć na dorosłych, zwłaszcza gdy robi się trudno...


b) rodziców:

- mających czas da swoich dzieci,

- doceniających swoje dzieci,

- reagujących na ich różnorodne  potrzeby,

- uważnych na ich emocje,

- ceniących wiedzę i umiejętności, a nie stopnie, 

- wspierających rozwój mocnych stron,

- pozwalających dzieciom na samodzielność i naukę przez własne błędy,

- uczących ponoszenia konsekwencji;


c) nauczycieli:

- lubiących uczniów i uczenie,

- uśmiechniętych,

- skoncentrowanych przede wszystkim na uczniach i relacjach, później na podstawie programowej,

- dbających o siebie,

- szukających pomocy (także u specjalistów), gdy trzeba,

- docenianych,

- wyspanych,

- ciekawych świata,

- znających swoje mocne strony,

- zrelaksowanych,

- uważnych,

- współpracujących,

- kreatywnych;


d) pracowników administracji i obsługi, 

którzy czują, jak są ważni i potrzebni, by wszechświat zwany szkołą wciąż się kręcił wokół tego, co dobre, piękne i rozwijające.


Życzę Ci również prawdomównych ministrów i pracowników kuratoriów znających łacinę lub przynajmniej umiejących korzystać z translatora, by sprawdzić, co znaczy cura...


Niech wszyscy, którzy z Tobą się stykają czują się godni - RÓWNOgodni,

Niech się szanują nawzajem i jeśli to możliwe choć trochę lubią. 


To życzę ja - przypadkowo belfer,

 z usposobienia idealista (pewnie naiwny) 

wierzący, że możesz być piękna i przyjazna

jak najlepsza życiowa przygoda.





czwartek, 1 września 2022

Słodko-gorzki...

 Zaczął się kolejny rok szkolny. Uczniowie dzisiaj przekroczyli progi swoich szkół. My nauczyciele już wcześniej zaczęliśmy przygotowania. Tegoroczna otoczka nastraja nas niekoniecznie pozytywnie. Wiceminister kłamie (przepraszam - manipuluje danymi) niby przez pomyłkę, ale moim zdaniem to zaplanowana akcja. Dementi już nie do wszystkich dotrze... Pomijając już, że ono tez nie całkiem oddaje stan faktyczny. Znowu akcja protestacyjna, widmo kolejnego strajku... Wojna w Ukrainie trwa... Nauczycieli brakuje... Wielu pracuje ponad siły na kilku etatach, w kilku szkołach... To nie jest normalny ruch służbowy... Emerytowani nauczyciele ratują sytuację...

Nie wiem, co będzie dalej. Martwię się o polską edukację, choć meinister twierdzi, że jestem w błędzie...

Ależ minorowo wyszedł ten wstęp. Tak naprawdę mam prośbę do nauczycieli - zadbajcie o siebie w tym roku. Nie stać nas już na utratę kolejnych pedagogów z powodów zdrowotnych. Nie chodzi mi o to, żeby rezygnować z obowiązków, pasji nauczania, pracy z młodymi ludźmi. Chcę Was prosić, byście słuchali swojego organizmu. Ciągły smutek, zdenerwowanie, zniechęcenie nie jest ok. Nie można ciągle powtarzać sobie "Dam radę, dam radę, dam radę...". Od trzech lat nasze zdrowie psychiczne jest wystawione na dużą próbę.


Pora:

  • zadbać o siebie
  • powalczyć o pozytywne myśli
  • zawalczyć o dobre relacje w gronie pedagogicznym
  • uśmiechać się do siebie
  • mieć czas na spotkania z przyjaciółmi
  • czasem odpuścić
  • być wrażliwym na swoje potrzeby i potrzeby innych
  • zwiększyć poziom życzliwości
  • zrezygnować z porównywania i rywalizacji.
Jeśli czujesz, że tracisz kontrolę, skorzystaj z pomocy specjalisty. To żaden wstyd. Uczniowie potrzebują nas w pełni sprawnych i spokojnych. Nie odkładajcie takiej decyzji na kiedyś, bo "muszę tylko odpocząć", "przejdzie", "byle do świąt". Nie warto.

Bądźmy też uważni w naszych relacjach z innymi. Depresja nie zawsze oznacza smutną twarz. Czasem smutek kryje się głęboko i odbiera siły, mimo uśmiechniętej maski. Czasem człowiek nieporadnie szuka wsparcia i pomocy i nie zostaje zrozumiany. Zamiast tego dokładają mu się kolejne obciążenia, bo "się zmienił", bo "wszyscy jesteśmy zmęczeni"... Wtedy tonie w sobie... Czasem trzeba pomóc mu w drodze do specjalisty...

Kochani nauczyciele życzę Wam dobrego roku. Dziękuję, że jesteście, bo to wcale nie jest pewnik. Życzę Wam spokoju i radości oraz czasu dla uczniów, ale także dla Was. Niech towarzyszy Wam life-work balans. Niech wbrew wszystkiemu to będzie dobry czas!

 Dołączę grafikę, którą "ukradłem" z FB Marcina Michalika - jednego z moich edu-przyjaciół. (Mam nadzieję, że wybaczy ;)



P.S. Ku refleksji dorzucę jeszcze link do filmu. Obyście nigdy tego psa nie spotkali... A jeśli jest już w Waszym życiu, to powodzenia w oswajaniu. :)

sobota, 9 lipca 2022

Pedagogika planu daltońskiego

 


    Inny, by tylko powiedział, a ja się pochwalę - ukończyłem kurs "Pedagogika planu daltońskiego". Powyższy certyfikat jest dla mnie bardzo ważny, bo udział w kursie stał się okazją do głębszej refleksji nad moimi belferskimi przekonaniami. Mało tego mogłem te przekonania "przedyskutować" z opiekunem merytorycznym (Dziękuję Aniu). Szkoda, że trafiłem na plan daltoński dopiero teraz po 22 latach poszukiwań własnych. Moim skromnym zdaniem kurs powinien być elementem studiów pedagogicznych lub być stażu na nauczyciela kontraktowego (jeszcze nie przyswoiłem, jak się to będzie nazywać po procedowanych aktualnie zmianach systemu awansu zawodowego nauczycieli). Takie rozwiązanie pozwoliłoby po prostu oszczędzić czas i uniknąć kilku błędów.

    Nie odbyłem tego kursu na początku mojej belferskiej drogi. Czy był on w takim razie stratą czasu? Absolutnie nie. Wiele prawd, które sam wcześniej odkryłem znalazło potwierdzenie. To cenne, gdy możesz w dialogu z ekspertami potwierdzić właściwość kierunku zmian, które wprowadzasz do swojego nauczycielskiego warsztatu. Na dokładkę dostałem całą koncepcję w prostej pigułce w kształcie "sowy". Co prawda jestem specjalistą od jaskółek ;), ale SOWA jest "poręczą", której zamierzam się trzymać w mojej pracy z uczniami.

    


    Wiele mówimy o konieczności zmiany szkoły. I bardzo dobrze. Smutne jednak jest to, że wciąż nie odrobiliśmy lekcji, które ponad 100 lat temu wyłożyli na stół pedagodzy nowego wychowania. Wśród nich była twórczyni planu daltońskiego Helen Parkurst. Do tego nurtu należał również Janusz Korczak.

  W życiu to, co proste często okazuje się najtrudniejsze. Plan daltoński opiera się 4 filary - samodzielność, odpowiedzialność, współpraca i (auto)refleksja. W centrum zawsze stoi dziecko, a najważniejszym celem nauczyciela jest stworzenie odpowiednich warunków do jego rozwoju. Te cztery słowa ukryte w akronimie SOWA są potężnym narzędziem pracy dydaktycznej. Jako nauczyciel mogę zaplanować wszystko, ale nie wszystko będzie służyło realizacji filarów planu daltońskiego. W swojej pracy na pewno częściej będę sobie zadawał pytanie (autorefleksja), czy to, co robię z uczniami rozwija ich samodzielność, odpowiedzialność, czy uczy współpracy zamiast rywalizacji.

  Wdrażanie uczniów do samodzielnego planowania swojej pracy (np. poprzez wybór zadań) i odpowiedzialnego realizowania swoich celów wydaje się konieczne w czasach, gdy uczniowie stają się mistrzami prokrastynacji; gdy coraz częściej nie potrafią załatwić swoich spraw, bo oczekują, że zrobi to ktoś inny (najczęściej rodzic lub inny dorosły); gdy parcie na bycie najlepszym za wszelką cenę (nie zawsze uczciwie) staje się priorytetem; gdy szkolna kultura rywalizacji nie przygotowuje do wejścia na rynek pracy oparty na współpracy; gdy dzieci maja dużą trudność z refleksyjnym podejściem do swoich działań...

    Najlepsze jest to, że SOWA jest poręczą, do której bez problemu podpinają się inne koncepcje. Przypominam, że koncepcja powstała dużo wcześniej niż współczesne nauki neurobiologiczne, w tym neurodydaktyka. Ta ostatnia przypomina na przykład, że jesteśmy gatunkiem stadnym - potrzebujemy innych do rozwoju, że wolimy robić to, co sami wybierzemy niż to, co zostanie nam narzucone. Kompetencje XXI wieku zawierają się lub korelują z filarami planu daltońskiego. Wreszcie ocenianie kształtujące idzie z nimi ramie w ramię. Tak naprawdę możesz wszystko, bylebyś trzymał się poręczy. ;)

    Ważne jest, by mieć świadomość, że plan daltoński to jakaś sztywna "checklista" do wykonania. Ma on być dostosowany do warunków, w których jest realizowany. Wymaga od nauczyciela namysłu, swoistej filozofii edukacji (zresztą jako filozof edukacji przedstawiany jest Hans Wenke - jeden z holenderskich propagatorów idei Helen Parkhurst). 

    Istotą planu daltońskiego jest wybór podejmowany przez dziecko (na kursie też wybiera się jedno zadanie spośród kilku proponowanych). To ono decyduje kiedy wykona daną czynność i zapisuje (planuje) to na tablicy zadań. Taka zamiana podejścia do uczenia zapewne wymaga pewnego wysiłku od nauczyciela. Prościej jest zaplanować za dzieci i panować nad procesem, gdy wszyscy w jednym czasie robią to samo. Prościej, ale czy efektywniej?

    Ciekawą zasadą, jaka można zastosować od zaraz jest "Zapytaj trzech, zanim zapytasz mnie". Nauczyciel jest ostatnim ogniwem. Uczniowie uczą się ze sobą współpracować, przejmują odpowiedzialność za proces. Wszyscy znamy tę sytuacje, gdy zaraz po tym, jak wytłumaczyliśmy zadanie, pada stos pytań, o to, co właśnie powiedzieliśmy. Plan daltoński daje antidotum.

  (...)

  Nie jest moim celem streszczenie całego kursu. Jest w nim naprawdę wiele treści, które pomagają zastanowić się nad swoim stylem organizowania procesu uczenia się i nad jego sensownością. Bardzo zachęcam do odwiedzenia strony Fundacji Plan Daltoński i udziału w kolejnej edycji tego lub innego kursu. Naprawdę warto. Jeśli wolicie poczytać książki, zajrzyjcie na stronę Wydawnictwa Sor-man. Ostatnio ukazał się napisany przez Roberta Sowińskiego tom "Zrozumieć plan daltoński", z którego recenzja możecie się zapoznać np. na blogu Moniki Rokickiej. Fundacja prowadzi też kanał na You Tube, który warto zasubskrybować, bo znajdziecie tam mnóstwo treści dotyczących szeroko pojętej edukacji. Ania i Robert ciągle zapraszają ciekawych gości - edukacyjnych praktyków. Zapraszam  warto.

    

    


poniedziałek, 4 lipca 2022

Czas na zmianę



Ostatnie tygodnie stały się dla mnie czasem podsumowań. Po 15 latach podjąłem autonomiczną decyzję o powrocie od września do pełnoetatowego uczenia. Jak to mam w zwyczaju zrobiłem inwentaryzację tego, czego się przez ten czas nauczyłem. Może komuś przyda się moich 15 lekcji, inspirowanych wypowiedziami ludzi, którzy stanęli na mojej drodze. 


wtorek, 17 maja 2022

Szanuj Innego

    Po lekturze książki Piotra Jaconia "My, Trans" moja refleksja podążyła w kierunku inności i naszej postawy wobec niej. Przypomniały mi się lekcje życiowe dotyczące tego tematu, które mnie spotkały.

    Pamiętam, jak wiele lat temu podczas chrześcijańskiej konferencji, na której spotkali się katolicy i protestanci sprzedawałem książki. Jedną napisał protestant, a drugą katolik. W pewnym momencie do stoiska podeszła młoda dziewczyna i wzięła do ręki tę drugą. Widać było, że ma wątpliwości, czy ją kupić. Oczywiście rzuciłem się do zachwalania, wymieniania atutów książki, by w końcu użyć koronnego argumentu No i napisał ją katolik. W odpowiedzi usłyszałem Jestem protestantką. Książki nie sprzedałem...

    Kilka lat temu moja koleżanka zaprosiła mnie do udziału w warsztatach "Potencjał integracyjny religii monoteistycznych dla dzisiejszej Europy". Ich formuła zakładała spotkanie przedstawicieli islamu, judaizmu, różnych denominacji protestanckich i katolików. Na dodatek łączyła ludzi narodowości niemieckiej i polskiej. Miałem obawy. To nie moja dziedzina (mimo ze miałem mówić o edukacji), nie jestem naukowcem ani duchownym, nie wiem, czy będę potrafił się odnaleźć, nie znam niemieckiego... Z powodu pandemii warsztaty odbyły się on-line i stały się dla mnie wielką lekcją. Każda z tradycji monoteistycznych mówi o szacunku do Innego...

  Kiedy dołączyłem do społeczności Microsoft Innovative Educator Expert na moim facebookowym koncie pojawiły się zaproszenia od nauczycielek i nauczycieli, których imiona zapisane były czcionką przypominającą wężyki. Poczułem ukłucie obawy, a przecież to ludzie, którzy robią to, co ja, tylko w innej części świata.

    Na początku mojej belferskiej drogi popełniłem kardynalny błąd pedagogiczny. Zobacz, ona potrafi to zrobić. Łyso mi było, gdy uczeń odpowiedział Bo jej ma kto pomóc. Ci uczniowie byli różni, mieli różne możliwości, potencjał wyniesiony z domu. A ja przykleiłem wartościujące etykietki porównawcze...

    Pewnie m.in. po tym doświadczeniu zwykłem powtarzać moim uczniom Nie musicie się lubić, ale musicie się szanować.

    Książka Piotra Jaconia to też lekcja uznawania i szanowania Inności. Lubię sposób, w jaki autor opowiada historie swoich bohaterów. Właściwie to im pozwala się wypowiedzieć, przedstawić swoją historię, która naznaczyła ich człowieczeństwo. Dziennikarz po prostu w ciepły sposób towarzyszy i słucha i pozwala usłyszeć czytelnikowi. Nie będę streszczał książki. Kto zechce, przeczyta sam. Pozwala ona spotkać ludzi, którzy musieli się zmierzyć z taką, a nie inną "innością" i zobaczyć, jak bardzo społeczeństwo im utrudniło tę walkę.



    To różne oblicza "inności". Tak naprawdę każdy z nas jest inną historią, każdy nosi w sobie jakiś rodzaj odmienności, który ujawnia się mniej lub bardziej w relacji z tą czy inną osobą. Biologicznie jesteśmy "przygotowani" do obawiania się tego, co inne, nieznane, ale nie znaczy to, że musimy temu ulegać. Człowieczeństwo zobowiązuje. Marzę o dniu, kiedy nie będziemy tak bardzo koncentrować się na tym, co różni, na przyklejaniu kolejnych etykiet "inny..." i nie trzeba będzie obchodzić np. Międzynarodowego Dnia Przeciw Homofobii, Transfobii i Bifobii.

    Pozwólcie, że wrócę do tradycji religijnej, z którą się utożsamiam. Ma ona największe przykazanie Kochaj bliźniego... Myślę, że trzeba je dzisiaj tłumaczyć Szanuj Innego, bo każdy bliźni jest w jakiś sposób inny... I to jest piękne.


P.S. Dobra ilustracją do moich przemyśleń jest mural z Pcimia, o którym opowiedział kiedyś Darek Martynowicz. 


piątek, 15 kwietnia 2022

Ku Wielkanocy...

    Nieszczególnie lubię święta. Dużo tu "musisz", "powinieneś", dużo powierzchownego lukru bez głębszej treści. W tym roku jest jeszcze trudniej. Czuję spory dysonans wielkanocnej radości i sytuacji wojennej. "Nie mam ochoty na święta" - zagościło w mojej głowie.

    Potem przyszła jednak refleksja, że te cykliczne rytuały są jednak potrzebne. Przynajmniej raz w roku mam szansę zastanowić się nad tym, co w moim życiu "umarło" i jaka jest szansa na "zmartwychwstanie", co powinno powrócić do życia, a co nie. W tym roku szczególnie czuje, że nie wszystko (nie wszyscy) może zmartwychwstać w tym czasie. To smutna refleksja nad tym, co utracone bezpowrotnie. 


    Dlatego potrzebuję rytuałów, które przypomną, że nadzieja zawsze może i powinna zmartwychwstać. Że może warto spróbować odbudować jakąś relację jeszcze raz, wybaczyć, poszukać nowych sposobów komunikacji i zrozumienia. Że rozpalenie swojej iskry na nowo jest możliwe...
    
 Życzę więc Wam spotkania świadomości tego, co "umarło" z niepoprawną nadzieją. Życzę zmartwychwstania tego, co zmartwychwstać w Waszym życiu powinno.


    Wiem, że nie wszyscy moi znajomi odnajdują się w religijnej otoczce. Chciałbym jednak, żeby był to dobry czas dla wszystkich bez względu na religię, tożsamość, poglądy, orientację, narodowość... Świat dzisiaj w wielu aspektach potrzebuje zmartwychwstania. Jeśli wolicie zastąpcie je odrodzeniem czy odnowieniem, bo najważniejsze byśmy w tym ludzkim doświadczeniu byli RAZEM.