środa, 18 marca 2020

#wizytacja koronna

Polską szkołę odwiedził właśnie szczególny wizytator. Nie taki z kuratorium, ale z Życia. Wszedł śmiało do sekretariatu. Pewny siebie, bezprecedensowy, o przenikliwym spojrzeniu. Od razu poczuliśmy, że nie zadowala się półprawdami, pozorami, nie podda się mocy uroku osobistego dyrektora...

Śmiało wyciągnęliśmy plan pracy. Jego twarz pozostała niewzruszona. Sięgnęliśmy po plik dokumentów z analizami wszelakimi. Tylko lekko się uśmiechnął. W lekkim zdenerwowaniu przedłożyliśmy segregator z procedurami. Skrzywił się. Podobną reakcję wywołały: statut i księga protokołów, teczki wychowawców i dzienniki lekcyjne... Nasza dezorientacja rosła. On nie chce papierów!!!

Zainteresowali go ludzie. Ich działania, priorytety, lęki, obawy, motywacje, relacje etc. etc. Dość nietypowe, ale dzieje się naprawdę w każdej polskiej szkole. Identyfikator służbowy temu jegomościowi nadało WHO - SARS-CoV-2. Trwa pandemia. Co ona mówi o polskiej szkole? Co zobaczy ten wizytator?

Nauczycieli, którzy rzucili się do ratowania realizacji podstawy programowej?
Nauczycieli, którzy gorączkowo poszukiwali, jak uczyć bez kontaktu bezpośredniego z uczniami?
Nauczycieli, którzy uruchomili ogólnopolskie dzielenie się wiedzą i przeciążyli działanie wielu serwerów?
Może zadzwonił do innego wizytatora: "Strajk, rok temu mówiłeś, że nauczyciele, działając razem, nie osiągają zbyt wiele, a ja widzę, że potrafią spowolnić mocno Internet"?
Nauczycieli, którzy w trosce o podstawę zarzucili uczniów mnóstwem zadań?
Nauczycieli, którzy głośno powiedzieli, że trzeba zadbać o uczniów, ich emocje?
Nauczycieli, którzy koniecznie chcą oceniać?
Nauczycieli, którzy mają dodatkowe ferie?
Nauczycieli, którzy zadbali o dobrostan uczniów?
(...)

Uczniów, którzy jednak chcą się uczyć?
Uczniów, którzy zapraszają swoich belfrów do swojego świata? (Czym u licha jest Discord i jak zrobić tam lekcję on-line?).
Uczniów, którzy nie chcą, by przerwa trwała dłużej, bo się nudzą?
Uczniów, którzy mają dodatkowe ferie?
Uczniów, którzy nie wiedzą, jak znaleźć się w tej sytuacji, jak zaplanować czas?
Uczniów, którzy stali się nauczycielami swoich nauczycieli?
(...)

Nadzór pedagogiczny, który koniecznie che mieć pełną kontrolę nad tym, co się dzieje?
Nadzór pedagogiczny, który chce wszystko udokumentować?
Nadzór pedagogiczny, który wspiera nauczycieli?
Nadzór pedagogiczny, który daje jasne komunikaty? (Możemy realizować podstawę czy nie? Możemy oceniać prace uczniów czy nie?)
(...)

Nie wiem, jakie pytania wizytator koronny ma w swoim arkuszu. Takie jak powyżej czy inne? Mniej czy więcej? Nie wiem, jakich postaw zaobserwuje więcej. Nie wiem, czy oceni nas dobrze czy źle. 

Wiem jedno - może nas nauczyć, że w edukacji ważny jest człowiek. Uczeń, nauczyciel, rodzic.

Co zrobimy z lekcją, jaką nam przyniósł?

6 komentarzy:

  1. Co zrobimy z lekcją, jaką nam przyniósł?
    No cóż! Możemy ją przekuć w coś dobrego - możemy w końcu zrozumieć, że w szkole tworzymy nierozerwalną jedność - my uczniowie, my rodzice i my nauczyciele. I oby skończyło się na tym, że dzieci nas docenią, rodzice nabiorą szacunku i przestaną być roszczeniowi a nauczyciele w końcu będą mogli spokojnie zająć się tym do czego zostali powołani-nauczaniem i samodoskonaleniem. Ale zapomnieliśmy o jednym - dopóki nie zmieni się "góra" nie zmieni się nic! I wróciliśmy do punktu wyjścia! Krąg się zamknął!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozwolę sobie się nie zgodzić. To, czy jestem człowiekiem zależy tylko ode mnie. Nie ma systemu, są ludzie - jak mawia jedna z ambasadorek Wiosny Edukacji. Zmiana musi wyjść od dołu, od nauczycieli. Tylko wtedy będzie miała sens. I, zapewniam, to się już dzieje w całym kraju. Nie czekamy na "górę" - idziemy do przodu. To nie znaczy, że jest łatwo...

      Usuń
  2. bardzo dobry tekst - nie papier i procedura, a drugi człowiek

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny tekst nic do dodania, tu jest wszystko. Gratuluję

    OdpowiedzUsuń