poniedziałek, 24 sierpnia 2026

Wir

    Usiadłem na niewielkim pagórku, by jeszcze raz nasycić się widokiem Równiny Odpoczynku. Chcę do pełna zatankować spokój miejsca, w którym nic nie muszę i zabrać go ze sobą w kolejne miesiące. Gdzieś głęboko rodzi się już napięcie. Wiem, że jutro równina rozstąpi się i po pochylni zjadę w samo Serce Wiru.



    To zabawne, ja wielu uważa, że wiedzą, czym jest Serce Wiru. Stoją z daleka, wysoko na bezpiecznym brzegu leja i uważają, że rozumieją to, co jest na dnie, co napędza cały Wir, próbuje czynić go przyjaznym dla Adeptów, którzy zazwyczaj wbrew własnej woli zostaną do niego wrzuceni za kilka dni. Obserwatorzy sądzą, że nie ma nic trudnego w prowadzeniu Adeptów przez kręte ścieżki Wiru. 
    Tymczasem Serce Wiru rozumie tylko ten, kto zdecydował się je odwiedzić, kto chwycił kaganek, kto zdecydował, że pomoże Adeptom. Jutro wpadniemy na dno Wiru i będziemy się go uczyć od nowa. Tak, od nowa, bo Wir zawsze jest inny. Wiem to. Wchodzę tu po raz 27. Do nowego Wiru. "Masz doświadczenie!", "Wiesz, jak to się je!", "Po tylu latach podołasz z palcem w bucie!" - tak logika podpowiada Obserwatorom.
    Jednak każdy z Wirów był inny. Dlaczego? No cóż wbrew temu, co powszechnie się uważa, Mistrzowie mają tylko niewielki wpływ na jego kształt, zawiłości i chaos. Oni wiedzą, że potrafi on budować i niszczyć, anihilować i stwarzać, rozwijać i zabijać, ale nie tworzą jego natury. Co rok bazując na swoim doświadczeniu, odporności, zaangażowaniu uczą się go od nowa. Oni pierwsi w Sercu Wiru, by potem prowadzić Adeptów.
    Czy wracają tu chętnie? Nie. Jest nas coraz mniej. Wielu po doświadczeniu pierwszych Wirów, nie wraca. Są i tacy, którzy opuszczają swój pierwszy Wir, zanim na dobre się rozkręci. Jak wielu z nas powie jutro w Sercu Wiru "Nie chcę tu być"? Jak wielu wejdzie tu z poczuciem, że Twórcy Wiru o nich nie dbają, nie szanują ich? Jak wielu poczuje się niewolnikami Adeptów i tych, którzy powierzyli ich Wirowi? Jak wielu wchodzi bez poczucia sensu?
    Zadaniem Mistrza jest poznać Wir na tyle, by móc udzielić wskazówek Adeptom. Każdy Mistrz musi znaleźć swoją ścieżkę pośród gęstej sieci Zasad, przysyłanych wciąż przez Twórców. Musi szukać odpowiedniego traktu, którym dadzą radę przejść Adepci. Nie powinien jednak wybierać ścieżki zbyt łatwej, bo wówczas Dar Wiru dla Adeptów będzie zbyt ubogi. Całe to szaleństwo ma sens tylko wtedy, gdy po ustaniu Wiru Adept zostaje z bogactwem, które pozwoli mu budować dobry świat. Dobry dla  niego i dla innych.
    Jutro wejdę do Wiru. Znowu. Wiatry pustyni przyniosły już wieści o nowych zasadach Twórców, o kolejnej konfiguracji busoli. Mądrość Mistrzów nie lubi tych ciągłych zmian. Bronimy się przed nimi. Pewnie nie zawsze słusznie. Czasem żal przesłania nam wartość zmian. Nas, którzy muszą się zmienić pierwsi. Twórcy sądzą, że wystarczy zmienić mechanizm Wiru. Zapominają, że po jego ścieżkach prowadzą ci, którzy weszli w jego Serce. Mądrość Mistrzów uczy, że tak naprawdę nie jest ważne jak szaleje Wir. Ważne jest tylko to, jak ja się w nim zachowam. 
    Czy pozostanę wierny sobie? Czy ochronię płomyk kaganka? Czy pomogę innym Mistrzom? Czy wytrwam do końca tego Wiru? Czy żal mnie złamie? Czy Adepci mnie posłuchają? Czy krzyki Obserwatorów pozbawią mnie siły i pewności?...
    Nie wiem. Jest tylko jeden sposób, by znaleźć odpowiedzi - jutro zsunę się do Serca Wiru. 
      

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz